Nietrzeźwego kierującego daewoo matiz zatrzymał policjant w czasie wolnym od służby. Kierowca daewoo matiz jechał "pod prąd" oraz doprowadził do kolizji. Zatrzymany 42-latek odmówił badania alkomatem. Od kierowcy pobrano więc do badań krew.

W poniedziałek (2 października) około godziny 21.20 funkcjonariusz suwalskiej policji, będący w czasie wolnym jadąc swoim samochodem ulicą Szpitalną w kierunku miejscowości Potasznia, zauważył jak z naprzeciwka jedzie "pod prąd" się daewoo matiz.

Kierujący fordem focus, który jechał przed policjantem, chcąc uniknąć zderzenia z matizem, zjechał możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Niestety mimo tego manewru kierujący matizem uderzył w prawy bok forda. Po zderzeniu się pojazdów kierujący matizem nie zatrzymał się i odjechał.

- Policjant, po upewnieniu się, że nikomu w fordzie nic się nie stało, ruszył za uciekinierem, informując telefonicznie o sytuacji oficera dyżurnego suwalskiej policji - poinformowała asp. szt. Eliza Sawko, oficer prasowy suwalskiej policji.

Kierujący matizem jadąc ulicą Szpitalną, a następnie ulicą Daszyńskiego i Kowalskiego aż do ulicy Paca, co chwila zjeżdżał na lewy pas jezdni. Stanowił realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Jego sposób prowadzenia pojazdu wyraźnie wskazywał, że może on znajdować się pod wpływem alkoholu lub podobnie działających środków.

- Kiedy zatrzymał się przy ulicy Paca, jadący za nim policjant bezzwłocznie wysiadł ze swego samochodu i podbiegł do matiza, aby wyjąć kluczyki ze stacyjki i uniemożliwić kierowcy dalszą jazdę. Kluczyków w stacyjce już nie było, więc funkcjonariusz, czując od siedzącego za kierownicą mężczyzny wyraźną woń alkoholu i słysząc jego bełkotliwą mowę, ujął mężczyznę i przekazał go w ręce mundurowych będących na służbie, którzy wykonywali w tej sprawie dalsze czynności - dodała asp. szt. Eliza Sawko.

Zatrzymany 42-latek odmówił poddania się badaniu na zawartość alkoholu w organizmie, dlatego policjanci zabrali go do szpitala na pobranie krwi do badań.

Mężczyźnie zatrzymano prawo jazdy, a za swoje nieodpowiedzialne zachowanie odpowie on teraz przed sądem. W świetle obowiązujących przepisów grozić mu może kara do 2 lat pozbawienia wolności.