policja8

Suwalscy policjanci zatrzymali 18-latka, który włamał się do jednego z domów na terenie gminy Filipów. Mężczyzna ukradł motorower i zaczął uciekać przed mundurowymi. Po dwóch kilometrach pościgu porzucił jednoślad i zaczął biec przez pole, gdzie został zatrzymany przez funkcjonariuszy.

W nocy z wtorku na środę przed godziną 2.00 dyżurny suwalskiej policji otrzymał zgłoszenie, że ktoś właśnie włamuje się do piwnicy jednego z domów na terenie gminy Filipów. We wskazane miejsce natychmiast skierowani zostali policjanci. Mundurowi od razu zaczęli sprawdzać pomieszczenia piwniczne, ale nikogo w nich nie było. Właścicielka posesji zauważyła jednak, że zginął jej warty około 2 tysięcy złotych motorower - poinformowała asp. szt. Eliza Sawko, oficer prasowy suwalskiej policji.

Funkcjonariusze szybko rozpoczęli poszukiwania sprawcy oraz utraconego pojazdu i wspólnie z pokrzywdzoną zaczęli sprawdzać pobliski teren. Po chwili policjanci zauważyli na drodze światła jednośladu oraz usłyszeli jego dźwięk. Mundurowi natychmiast ruszyli w kierunku motocykla. Gdy się do niego zbliżyli, kobieta rozpoznała swój skradziony pojazd. Jadący nim młody mężczyzna nie zareagował na sygnały nakazujące zatrzymanie i próbował uciekać. Jednak po około dwóch kilometrach gwałtownie zatrzymał się, porzucił motorower i dalej zaczął biec przez pole. Jednak już po chwili był w rękach ścigających go policjantów.

Uciekinierem okazał się 18-letni mieszkaniec gminy Filipów. Podczas zatrzymania młody mężczyzna był agresywny. Badanie alkomatem wykazało, że miał ponad 0,8 promila alkoholu w organizmie. 18-latek noc spędził w policyjnym areszcie. Dzisiaj usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem i jazdy pod wpływem alkoholu, do których się przyznał. Teraz grozi mu kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.