Coraz większa liczba użytkowników Internetu alarmuje o awarii w belgijskiej elektrowni atomowej Tihange w Belgii. Pojawiają ssię także informacje, że nad Polską unosi się radioaktywna chmura.

Niestety plotka o domniemanej radioaktywnej chmurze poszła w świat, a nawet dotarła do Polski. Spotkaliśmy się również z nietypowym wpisem mieszkanki Suwałk, która pytała – Czy ma ktoś na sprzedaż płyn Lugola? Wielu starszych suwalczan pamięta, jak po katastrofie w Czarnobylu musieli spożywać go ponieważ miał zapobiec wchłanianiu radioaktywnego izotopu kodu.

W związku z pojawiającymi się zapytaniami dotyczącymi bezpieczeństwa belgijskiej elektrowni jądrowej Tihange, Państwowa Agencja Atomistyki poinformowała, że na terenie elektrowni nie doszło do awarii, a w związku z tym nie istnieje jakiekolwiek zagrożenie radiacyjne.

- Uwzględniając powyższe, nie należy podejmować żadnych działań, a w szczególności przyjmować preparatów z jodem na własną rękę. Cytowane w informacjach medialnych "mikropęknięcia" w reaktorze elektrowni jądrowej Tihange są w istocie drobnymi, powierzchniowymi (kilka milimetrów) pęknięciami w grubej na kilkanaście centymetrów stalowej obudowie zbiornika ciśnieniowego reaktora- dodają eksperci z PAA.

Państwowa Agencja Atomistyki jako dozór jądrowy prowadzi bieżący monitoring sytuacji radiacyjnej kraju. W ostatnich dniach nie nastąpiło żadne podwyższenie poziomu promieniowania jonizującego nad terytorium Polski.