Poprzedni rok należał do Czarnej Hańczy. Na obchody przeznaczono 100 tysięcy złotych i miały zachęcić mieszkańców do spędzania wolnego czasu nad tą rzeką.

Z propozycją ustanowienia roku Czarnej Hańczy wystąpił w styczniu ubiegłego roku Wojciech Pająk. Jednak projekt uchwały, ze względu na zbyt duże koszty (200 tysięcy złotych) nie spodobał się radnym. Po obniżeniu wydatków do 100 tysięcy złotych uchwała została jednogłośnie przyjęta.

Temat kosztów i efektów obchodów Roku Czarnej Hańczy podnieśli na sesji radni z Suwałk.

- Mieszkańcy pytają, jaka jest efektywność, co o wniosło w kulturę naszego miasta oraz świadomość społeczną. Było puszczenia papierowych łódeczek. Mieszkańcy chcą wiedzieć, czy pieniądze przeznaczone na Rok Czarnej Hańczy nie były puszczone z nurtem tej rzeki. Co po prawie roku można powiedzieć o tym programie. Jakie przyniosło to efekty? – pytał radny Jacek Juszkiewicz.

- Kiedy słyszę, że Rok Czarnej Hańczy sprowadza się do stateczków to obraża się cały świat kultury, seniorów, organizacje pozarządowe oraz wszystkich wolontariuszy, którzy zaangażowali się w prowadzone działania. Ja mogę tylko rozliczyć się tylko z celu popularyzacji tych obchodów. Szukałem wskaźników, które pokażą, czy to się dobrze odbyło. Takimi wskaźnikami jest kilkadziesiąt imprez, które odbyły się nad tą rzeką, a także tysiące uczestników – powiedział Wojciech Pająk