Zanieczyszczenie ściekami rzeki Czarnej Hańczy i jeziora Wigry nadal wzbudza duże obawy wśród mieszkańców regionu oraz turystów. Jeden z naszych czytelników twierdzi, że do wody mogły trafić groźne dla człowieka bakterie pałeczki okrężnicy, paciorkowca kałowego i gronkowca złocistego.

Mimo iż Wigierski Park Narodowy poinformował, iż "nie nastąpiło istotne pogorszenie jakości wód jeziora Wigry oraz rzeki Czarnej Hańczy poniżej oczyszczalni ścieków", wielu mieszkańców regionu oraz turyści nadal sceptycznie podchodzi do tego komunikatu.

Do naszej redakcji zadzwonił lekarz, który zaskoczony jest przebiegiem informowania oraz wykonywania badań wody jeziora Wigry i rzeki Czarnej Hańczy po trafieniu tam ścieków z suwalskiej oczyszczalni. Nasz czytelnik obawia się również, że woda nie została przebadana pod kątem występowania w niej bakterii kałowych, które mogą powodować zakażenie dróg moczowych, bóle brzucha, biegunkę, a u niemowlaków nawet zapalenie opon mózgowych.

- Czy ktoś chce zamieść tę aferę pod dywan? Nikt oficjalnie nie publikuje wartości badanych parametrów. Nie wiadomo co jest sprawdzane, a co nie. Czy ktoś przebadał wodę pod kątem bakteriologicznym? Przecież do jeziora mogły trafić groźne bakterie pałeczki okrężnicy, paciorkowca kałowego, gronkowca złocistego, a co gorsza nawet zanieczyszczenia szpitalne i przemysłowe - zaalarmował nas czytelnik.

Po otrzymaniu takiej informacji, od razu zwróciliśmy się z takim zapytaniem do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Suwałkach, suwalskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku oraz Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Suwałkach.

Co się okazało? Żadna z wymienionych powyżej instytucji nie badała wody pod kątem bakteriologicznym.

- Badania na obecność wymienionych mikroorganizmów nie były przez nas wykonywane. Sprawa jakości wód pod względem mikrobiologicznym nie leży w naszych kompetencjach. Informację w zakresie jakości wód pod względem mikrobiologicznym w kąpieliskach można uzyskać w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Suwałkach - poinformowała nas Wiesława Blusiewicz, Kierownik Delegatury w Suwałkach Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Białymstoku.

Wody nie przebadał również sanepid. - Inspekcja Sanitarna nie jest właściwa do badania jakości wody w jeziorze Wigry i rzece Czarnej Hańczy - poinformowała Elżbieta Bednarko, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Suwałkach.

Sanepid nie przeprowadza badań jakości wody jeziora Wigry, gdyż nie ma tam kąpielisk oraz miejsc wykorzystywanych do kąpieli, a tylko dzikie plaże.

- Badania wód powierzchniowych w zakresie elementów biologicznych, fizykochemicznych i chemicznych wykonuje właściwy organ Inspekcji Ochrowy Środowiska - dodała Elżbieta Bednarko.

Oznacza to, że Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska twierdzi, że takie badania powinien przeprowadzić sanepid, a ten natomiast twierdzi, że to właśnie do zadań WiOŚ należy sprawdzanie wody pod kątem biologicznym, fizykochemicznym i chemicznym.

Badania wody nie podjęło się również Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji, które jest odpowiedzialne za odprowadzenie ścieków do Czarnej Hańczy. Prezes PWiK stwierdził, że nie ma takiego obowiązku.

- PWiK w Suwałkach nie przeprowadzał badań bakteriologicznych. W obowiązującym pozwoleniu wodnoprawnym na wprowadzanie do rzeki Czarna Hańcza ścieków komunalnych z miejskiej oczyszczalni ścieków w Suwałkach nie został określony obowiązek wykonywania badań bakteriologicznych w ściekach oczyszczonych ani w rzece Czarna Hańcza - poinformował Leszek Andrulewicz, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Suwałkach.