Gehenna mieszkańców osiedla przy ulicy Staniszewskiego

Życie w sąsiedztwie strzelnicy wojskowej stało się dla mieszkańców osiedla przy ulicy Staniszewskiego w Suwałkach prawdziwą udręką. Ich codzienność zakłóca huk wystrzałów, który przypomina odgłosy poligonu lub strefy wojny.

W 2013 roku suwalski ratusz przekształcił działki przy ulicy Staniszewskiego z rolnych na budowlane i rozpoczął ich sprzedaż w celu utworzenia osiedla. Wielu suwalczan zdecydowało się na budowę w tym miejscu wymarzonego domu.

W 2019 roku ogłoszono rewitalizację oddalonej o kilkaset metrów od zabudowań strzelnicy. Mimo obaw mieszkańców, zapewniano ich, że obiekt nie będzie uciążliwy. Strzelnica została otwarta w lutym 2025 roku. Niestety, rzeczywistość okazała się zupełnie inna niż obietnice.

– Wtedy rozpoczęła się codzienna gehenna, gdyż okazało się, że strzelanie nie odbywa się tylko na tych sześciu super nowoczesnych stanowiskach w budynku strzelnicy, lecz głównie na zewnątrz – poinformowali mieszkańcy osiedla przy ulicy Staniszewskiego.

– Hałas, huk, serie niekończących się wystrzałów. Poniedziałek, sobota, 8:00 rano, 21:00 wieczorem – strzelaniom nie ma końca. Nie jesteśmy w stanie spędzać czasu nie tylko we własnych ogrodach, ale i w domach, ponieważ po zamknięciu drzwi huk wciąż jest obecny. Żyjemy w hałasie, który można porównać do poligonu lub strefy wojny. Zwierzęta wyją i uciekają z lasu w stronę osiedla. Nie walczymy o zamknięcie strzelnicy, walczymy o jej wyciszenie, wzmocnienie zabezpieczeń i ochronę leśnych zwierząt – dodają mieszkańcy osiedla.

Mieszkańcy osiedla podjęli próby rozwiązania problemu w sposób ugodowy. Skierowali pisma do Urzędu Miasta, Dowództwa 14. Suwalskiego Pułku Przeciwpancernego oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Wnioskowali o przeprowadzenie audytu poziomu hałasu i ocenę zastosowanych izolacji akustycznych.

Przedstawiciel mieszkańców osiedla odbył trzy spotkania z przedstawicielami wojska oraz prezydentem Suwałk.