Prawie 4 godziny trwała nadzwyczajna sesja rady miejskiej poświęcona sytuacji w suwalskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej. Opozycyjnych radnych zaniepokoiła sytuacja w spółce, w szczególności zatrudnienie nowych kierowców i zwalnianie doświadczonych pracowników oraz przekazanie części komunikacji miejskiej prywatnemu przewoźnikowi.

- W wyniku zatrudnienia podwykonawcy powstał nadmiar kierowców w naszym przedsiębiorstwie i była konieczność wypowiedzenia części umów o pracę z kierowcami. Pracownicy otrzymają należne im odprawy - poinformował Dariusz Przybysz, prezes PGK w Suwałkach.

O tym, którzy kierowcy powinni zostać zwolnieni, zadecydował 5-sobowy zespół złożony z ich przełożonych. Zespół oceniał pracowników w oparciu o ustalone kryteria m.in. dyscyplinę pracy. Po ocenie zespołu prezes PGK zwolnił 9 kierowców.

- Wini się kierowców, że w styczniu udali się na zwolnienia lekarskie - powiedział Zdzisław Koncewicz, radny klubu "Prawo i Sprawiedliwość". - W szpitalu blisko 100 osób było na zwolnieniach i nikt tych osób nie zwolnił i nie nazwał szantażystami, tak jak to zrobił pan prezes Przybysz. Czy ktoś udowodnił tym kierowcom, że te zwolnienia były "lewe"? A może zwolnienia w PGK mają być przestrogą dla innych pracowników spółek miejskich, by nie upominali się o sprawy płacowe? - pytał Zdzisław Koncewicz.

- To, co widzimy, to jest rażący brak dialogu między zarządem a pracownikami - powiedział Sławomir Sieczkowski z klubu "Mieszkańcy Suwałk". - Pan prezes w wyjaśnieniach dotyczących wyłonienia podwykonawcy pisze, że podjął decyzję o wyłonieniu podwykonawcy w wyniku badania rynku, gdyż przetargu nie dałoby się utrzymać w tajemnicy i w okresie do wejścia nowego podmiotu możliwe byłyby jakieś działania części kierowców - dodał Sławomir Sieczkowski.

- Widziałem pismo prezydenta do prezesa PGK, w którym wyraźnie było stwierdzone, że prezydent nie traktuje zwolnień lekarskich pracowników jako formy protestu. Jak odnieść to do wypowiedzi prezesa, gdzie wskazuje, że to było traktowane jako pewną akcję protestacyjną i w stosunku do tych pracowników podjęto działania represyjne, bo tak to należy określić. Tu nie ma mowy o żadnej optymalizacji kosztów, czy zabezpieczeniu mieszkańców, ale tu chodzi o pokazanie pracownikom pozostałych spółek miejskich, aby nie podnosili głowy i nie upominali się o płace, bo spotka ich to samo - powiedział Bogdan Bezdziecki, radny klubu "Prawo i Sprawiedliwość".

- Poniekąd też mam takie odczucie, że zabrakło dialogu między pracownikami, prezesem spółki i związkami zawodowymi - powiedział Łukasz Kurzyna, wiceprezydent Suwałk. - Były pewne wystąpienia kierowców i był to sygnał do rozmów. Natomiast do tej pory przyjętą formą komunikacji między pracownikami a zarządem były wystąpienia lub wizyty organizacji związkowych u prezesa spółki, które artykułowały oczekiwania pracowników. Tu takiego wystąpienia nie było. Dopiero po posiedzeniu rady nadzorczej poświęconej sytuacji w komunikacji miejskiej, prezes poinformował związki zawodowe i rozpoczął dialog w spółce - powiedział Łukasz Kurzyna, wiceprezydent Suwałk.

Poniżej prezentujemy nagranie całej sesji rady miejskiej poświęconej sytuacji w suwalskim Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej.