Wpompowanie ścieków do kanalizacji burzowej oraz pęknięcie korka zabezpieczającego nieczystości podczas prac modernizacyjnych było główną przyczyną przedostania się ścieków do Czarnej Hańczy. Dodatkowo firma prowadząca roboty na zlecenie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji wykonywała prace niezgodnie z zamówieniem i sztuką budowlaną i nie informowała PWiK o sposobie ich prowadzenia.

Jak przyznał przedstawiciel firmy remontującej sieć sanitarną prace, które zdecydowali się wykonać polegały na zatkaniu odcinka kanalizacji burzowej wzdłuż ulicy Utrata i wpompowywania do niego ścieków. W tym czasie prowadzono prace remontowe na wyłączonym odcinku sieci ściekowej. Niestety korek uległ zniszczeniu, a wpompowane w kanał deszczowy ścieki przedostały się do Czarnej Hańczy.

- Zewnętrzna firma, która na zlecenie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Suwałkach modernizuje stare odcinki kanalizacji ściekowej nie informując o tym nas jako zamawiającego oraz inspektora nadzoru budowlanego przepompowała ścieki do kanalizacji burzowej. Zrobiła to niezgodnie z zamówieniem i sztuką budowlaną, a przede wszystkim bez naszej wiedzy. Kanalizacja deszczowa nie może być pod żadnym pozorem wykorzystywana do nawet tymczasowego przepływu ścieków - poinformował Leszek Andrulewicz, Prezes PWIK w Suwałkach.

Jeszcze w wczoraj wieczorem Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oraz pracownicy laboratorium  Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji pobrali na kilku odcinkach Czarnej Hańczy próbki wody do badania. Nie są znane jeszcze skutki jakie poniesie środowisko.

Szacuje się, że w związku z samowolą firmy do Czarnej Hańczy mogło trafić od 120 do 180 tysięcy litrów ścieków.

Nieczystości, które trafiły do rzeki pochodzą z Osiedla Północ z kwartału ulic Kowalskiego, Reja, Pułaskiego i Podhorskiego.

Sprawą już zajmuje się Policja.