Do radnego Sławomira Sieczkowskiego zwrócili się o pomoc przedsiębiorcy, którzy uważają, że są nierówno traktowani przez władze Suwałk. 

- W ostatnim czasie, dochodzą do mnie sygnały od suwalskich przedsiębiorców w zakresie problemów przy realizacji inwestycji zlecanych przez Miasto Suwałki, których są lub byli wykonawcami. Przekazane mi obawy dotyczą podejrzenia o nierówne traktowanie wykonawców, w szczególności suwalskich firm. Przedsiębiorcy uważają, że miasto przenosi na nich ryzyka związane z ewentualnymi "niedociągnięciami" w dokumentacji projektowej oraz koszty z tym związane, a także konieczność wykonania innych niż określone w kontrakcie prace nieprzewidziane w pierwotnym kontrakcie bez wynagrodzenia lub z wynagrodzeniem nieadekwatnym do ich zakresu - poinformował Sławomir Sieczkowski.

Przedsiębiorcy wskazują na niejasne modyfikacje w zakresie wydłużania terminów wykonania zamówień i odmienne traktowanie w tym względzie podmiotów spoza Suwałk, co rzutuje na kwestie związane z naliczaniem kar umownych lub ich brak oraz na ich wysokość.

- Właściciele firm uważają, iż suwalskie przedsiębiorstwa są na straconej pozycji, mają mniejszą "siłę przebicia", obciążane są wysokimi karami w związku z realizacją zamówień. Ponadto otrzymuję sygnały, iż większe, zewnętrzne firmy są traktowane "łagodniej", łatwiej uzyskują wydłużenie terminów realizacji oraz adekwatne wynagrodzenie za wszelkie dodatkowe prace, nieujęte w pierwotnym zamówieniu - poinformował radny.

Sławomir Sieczkowski o udzielenie wyjaśnień poprosił prezydenta Suwałk Czesława Renkiewicza.