Mały Antoś z Sejn urodził się ze skomplikowaną wadą serca. Potrzeba około półtora miliona na operacje w Stanach Zjednoczonych.

Antoś urodził się z zarośniętą zastawką pnia płucnego. Jedyną nadzieję jego rodzice otrzymali z Bostonu w USA - z kliniki specjalizującej się przypadkami najtrudniejszymi z najtrudniejszych. Potrzeba około półtora miliona złotych.

W czwartek (8 kwietnia) Antek miał cewnikowanie serca. Wcześniej saturacje wynosiły około 90%, w tym momencie spadły do około 70%. Lekarze poinformowali, że jeśli zajdzie taka konieczność będą w procedurze ratowania życia operować Antka, pilnie tworząc serce jednokomorowe.

- Serce jednokomorowe nie jest rozwiązaniem dla mojego syna, przedłuży jego życie, ale nie sprawi, że będzie mógł żyć w miarę normalnie. Nie chcę się poddawać, muszę walczyć o moje dziecko. Nie mamy kilku miesięcy, musimy jak najszybciej polecieć do Bostonu. Musimy uzbierać te pieniądze niemal natychmiast. – powiedziała mama Antka.

Wpłat można dokonać tutaj: https://www.siepomaga.pl/kuriersuwalski