31 maja obchodzimy Światowy Dzień bez Papierosa - celem tego święta jest uświadomienie społeczeństwa o szkodliwości tego nałogu, nie tylko na nasz organizm. Można powiedzieć, że palenie tytoniu oddziałuje na wiele aspektów naszego życia.

W Polsce papierosy pali 8 milionów osób - to aż 26% społeczeństwa! Co za tym idzie, palacze wytwarzają miliony niedopałków, które gromadzą się w parkach, na ulicach i przystankach. To oczywiście nie koniec - mowa tutaj również o dymie papierosowym, który wydziela się podczas spalania tytoniu. Nie dość, że jest on największym wrogiem naszego zdrowia - wskutek chorób odtytoniowych umiera ponad 81 tysięcy Polaków rocznie - to zanieczyszcza również środowisko oraz wpływa na stan flory i fauny. Zagraża on też osobom niepalącym - przez wdychanie dymu z papierosów mogą oni stać się „biernymi palaczami” i być tak samo narażeni na skutki palenia tytoniu jak regularni palacze.

- Nie ulega wątpliwości, że palenie jest jednym z najbardziej szkodliwych nałogów. Rocznie z powodu palenia tytoniu umiera 7,5 miliona osób. Skoro mechanizmy pomagające w rzucaniu palenia, czyli drabina terapeutyczna, są mało skuteczne (bo nie jest to wysoka skuteczność na poziomie 1-2 procent), to trzeba tym pacjentom coś zaproponować. I ostatnim szczeblem jest system podgrzewania tytoniu, który został autoryzowany przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków jako system ograniczający szkody wynikające z palenia. Oczywiście, to też jest ekspozycja na substancje szkodliwe, ale stężenie tych substancji jest kilkaset razy mniejsze. Co ciekawe, znaczna część pacjentów stosujących system podgrzewania tytoniu rzuca palenie. Mamy dowody z publikacji naukowych, które pokazują, że systemy podgrzewania tytoniu są mniej szkodliwe niż klasyczne papierosy i mniej szkodliwe niż papierosy elektroniczne - mówi prof. Rafał Pawliczak w rozmowie z portalem medycznym Medexpress.

Najlepszą decyzją dla każdego palacza będzie całkowita rezygnacja z nałogu. Wiadomo, że nie jest to zadanie łatwe, ale od razu przynosi najlepsze rezultaty i każdy palacz może rzucić! To proces wymagający silnej woli, wytrwałości, ale też wsparcia lekarskiego. Bo mówimy przecież o uzależnieniu, z którym każdy będzie radził sobie inaczej. Niektórzy nawet pomimo wdrożenia leczenia farmakoterapią – wracają do palenia. U takich zatwardziałych palaczy można jednak zmniejszać szkody zdrowotne spowodowane przez papierosowy dym. Jakiś czas temu na rynku pojawiły się tzw. urządzenia bezdymne, będące alternatywą dla tych palaczy, którzy nie rzucają nałogu.

To urządzenia, które nie spalają tytoniu, więc zamiast najbardziej trującego dymu wydzielają one aerozole z nikotyną o obniżonej zawartości toksycznych i rakotwórczych substancji. To podgrzewacze tytoniu, nazywane przez palaczy „iqosami” lub papierosy elektroniczne podgrzewające ciecz z nikotyną (e-papierosy). Dostarczają one palaczowi niezbędną dawkę nikotyny, której potrzebuje, ale już bez wspomnianego dymu, więc nie mają już tego cuchnącego zapachu. Nadal nie są obojętne dla zdrowia - mogą jednak być mniej szkodliwe od dalszego palenia zwykłych papierosów. Nie zastąpią jednak nigdy całkowitego zerwania z nałogiem, do którego zachęca Światowy Dzień Bez Papierosa!