Część działkowców z ogródków działkowych "Oaza" w Kukowie, widząc duże koszta odprowadzane do struktur Polskiego Związku Działkowców, zaproponowało opuszczenie tych struktur i poprowadzenie ogrodu przez stowarzyszenie. Decyzja ta spotkała się z szybką reakcją PZD, w tym z odwołaniem prezesa i całego zarządu ogrodu.

Ogrody działkowe "Oaza" w Kukowie są obecnie zarządzane przez Polski Związek Działkowców. Z tego tytułu działkowcy co roku odprowadzając składkę członkowską. Większość funduszy pozostaje w ogrodzie, lecz część przekazywana jest na struktury w Białymstoku i Warszawie. W przypadku ROD "Oaza", w sumie wszyscy działkowcy odprowadzają tam około 24 tysiące złotych rocznie. 

Ustawa o ogrodach działkowych daje jednak możliwość wyjścia ogrodu ze struktur Polskiego Związku Działkowców i poprowadzenia ogrodu przez wybrane lub założone przez działkowców stowarzyszenie. Z takim posłem wyszła też część działkowców. Pod koniec sierpnia tego roku w czasie walnego zebrania sprawozdawczego działkowcy złożyli wniosek z wymaganą liczbą podpisów o wyborze stowarzyszenia, które dalej będzie prowadziło ROD.

Po przesłaniu tego pisma zarząd ogrodów był zobowiązany zorganizować zebranie dla wszystkich 863 działkowców, by poddać wniosek pod głosowanie. Ze względu na panujące obostrzenia, umożliwiające organizację zgromadzenia do 150 osób, zarząd postanowił zrobić zebrania sektorowe, które wybrało 40 delegatów na nadzwyczajną konferencję delegatów, by ci następnie zagłosowali w sprawie wyjścia lub pozostania w strukturach PZD.

Na zebrania sektorowe przybył prezes okręgowy podlaskiego PZD z dwoma prawnikami oraz pięcioma członkami zarządu podlaskiego PZD i wręczył prezesowi ROD "Oaza" wypowiedzenie, a także nakłaniał zarząd do zaprzestania prowadzenia zebrania sektorowego twierdząc, że jest nielegalne.

- Po swoim odwołaniu złożyłem odwołanie od decyzji zarządu okręgowego w Białymstoku do rady krajowej PZD w Warszawie oraz skargę do Krajowego Rejestru Sądowego za odwołanie niezgodne z prawem oraz łamanie moich praw obywatelskich - poinformował Sławomir Harasz, dotychczasowy prezes ROD "Oaza".

O powód odwołania Sławomira Harasza poprosiliśmy prezesa podlaskiego PZD Andrzeja Bojko.

Jak stwierdził Andrzej Bojko w przesłanym do nas piśmie, Sławomir Harasz został odwołany na podstawie przesłanek opisanych w statucie PZD m.in. niewykonywanie obowiązków lub działanie w sposób godzący PZD.

Andrzej Bojko poinformował nas, iż o planowanym zebraniu wyłączeniowym nie został powiadomiony przez zarząd ROD "Oaza". Informację przekazali mu natomiast zaniepokojeni tym faktem działkowcy. Jak stwierdził, zarząd ROD "Oaza" nie przesłał również dokumentów, o które poprosił. 

Andrzej Bojko twierdzi również, iż w zebraniu wyłączeniowym powinni mieć możliwość uczestnictwa wszyscy działkowcy, a na chwilę obecną takie zgromadzenia zabraniają obowiązujące obostrzenia.

- Z uwagi na określoną w ustawie minimalną ilość działkowców, w obecności których można podjąć uchwałę o wyodrębnieniu (co najmniej 3/10), oznaczałoby to, że na zebraniu musiałby pojawić się co najmniej 259 osób. Jest to liczba oczywiście znacznie przewyższające obecną dopuszczalną ilość osób, które mogą brać udział w zgromadzeniach, wynikającą z ograniczeń związanych ze stanem pandemii - poinformował Andrzej Bojko, prezes podlaskiego PZD.

Mimo decyzji podlaskiego PZD o odwołaniu zarządu, jutro (10 października) o godzinie 12.00 dotychczasowe władze ogrodu planują organizację nadzwyczajnej konferencji delegatów dotyczącą pozostawienia lub opuszczenia struktur Polskiego Związku Działkowców.

Zamieszanie w ROD „Oaza”